Ostatni oddech.


Późna jesień. Resztki ciepła zatrzymuję w kadrach. Skostniałe palce coraz wolniej przesuwają się po obiektywie, jak mała mucha na róży - łapię ostatnie chwile. Ostatnie kwiaty, badyle. Zanim wszystko skuje mróz, zanim przysypie śnieg, zanim zapadnie w sen. Odrętwienie. Pogoda nie sprzyja, słońce szybko chowa swoją twarz za horyzontem, wiatr nie chce usiąść spokojnie - biega między łodygami kwiatów i niby dla żartu cały czas porusza to co fotografuję. Łobuz. Chciałoby się dłużej, ale zimne jęzory zimy wciskają się pod płaszcz, pod sweter, drążą do duszy, coraz bardziej zmarzniętej. Już dłużej nie da rady, to ostatnie podrygi i chociaż nie są perfekcyjne, to są. W pamięci, mojej i karty z aparatu. 

Na pokrzepienie w zimową szarugę.









7 komentarzy:

  1. Chm, jest w tych zdjęciach coś z holenderskich obrazów martwych natur - w klimacie. Niby na pokrzepienie, ale zionie z nich jakiś duch rozkładu. Rozkwitnięte, ale już bez życia, bez tej świeżości...
    U nas słońce w pełni, pięknie jest, żadna tam szaruga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że widać ten klimat, bo dokładnie to chciałam osiągnąć. Najbardziej obraz przypomina mi pierwsze zdjęcie z różami. Dzięki za odwiedziny!

      Usuń
  2. Róże zawsze tak delikatnie wychodzą na zdjęciach <3

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...